Sesja partnerska w Szwecji

Sesja partnerska w Szwecji

Sesja na rocznicę ślubu

Lubimy podróże. Również te, które nie są do końca dla nas, tylko wiążą się z pracą. Tak było w przypadku sesji dla Ani i Maćka. Czy to sesja narzeczeńska? Większość nieślubnych sesji nosi tę nazwę, ale nie. Nie tym razem. Tym razem to sesja na pierwszą rocznicę ślubu. Kto wie, może będziemy się regularnie spotykać przy okazji kolejnych rocznic? 🙂
Ale po kolei!

Sesja zagraniczna

Najpierw lot do Malmö. Potem szybko na autobus do Lund. Wiedzieliśmy, że opcje są dwie, albo linia Flygbussarna, albo Bogdan Bus. Wybraliśmy to pierwsze, teraz z biletami w rękach szukamy właściwej drogi. Nagle zatrzymuje nas oryginalnie wyglądający pan. Siwy, wąsaty, w czarno-czerwonym uniformie ze złotymi guzikami. Wygląda, jakby wiedział wszystko o wszystkim, więc chcemy go zapytać o autobus.
Gdzie chcecie jechać – pyta nas po polsku.
Stajemy zdumieni, z oczami jak 5 zł.

Sesja partnerska w Lund

Malmö? – pyta.
Nie, do Lund. – odpowiadamy, jak już popuściło nam mowę. – Mamy bilety – i pokazujemy kwitek na Flygbussarna.
A, to bilety do niego... – odpowiada zdegustowany Kapitan Polska, który okazał się Bogdanem z Bogdan Busa. – No to stoi tam, trzeba przejść koło terminali, zauważycie go, bo barwy ma, że tak powiem, „g e j o s k i e”.
Wychodzimy, widzimy autobus z tęczą, nie ma żadnych wątpliwości. Wsiadamy.
W autobusie wyświetlają się różne informacje. W tym o temperaturze. Na zewnątrz 9. Wewnątrz 19. Na zewnątrz 8. Wewnątrz 20. Na zewnątrz nadal 8, wewnątrz 21. Przy 24 zaczęłam się martwić. 25. W końcu mówię do Z.:
On chyba chce nas tu ugotować. Co będzie jak podniesie do 40, a potem dalej i dalej?
W głowie kotłuje mi się obrazek z serialu, historia faceta, który opowiada o dziewczynce zmarłej w pożarze: po twarzy płynęły jej oczy. Więc siedzę z obrazem płynących po twarzy oczu przed oczami. 26 stopni…

Zbliżamy się do puenty

[ Bo wordpress każe mi dzielić tekst na akapity. Nienawidzę, jak ktoś mi mówi (nawet wordpress), co pisać i jak!]
Z. mówi:
Spoko. On tylko chce tu zrobić saunę, żeby dziewczyny się rozebrały. Może być fajnie.

25 stopni… 24… 23… 22… – nie rozebrały się ;).

Taka anegdotka z podróży, bo ciekawa jestem, kto właściwie czyta teksty na blogu :D.

Ale tak naprawdę, to chciałam Was zaprosić na apetyczną porcję prostych zdjęć. Pięknych ludzi. Zakochanych młodych naukowców, mieszkających w Lund w Szwecji i pracujących na tamtejszym uniwersytecie. Smacznego! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

We also recommend

Wesele na Zamku w Kliczkowie

See more

Industrialne wesele w Impresji w Zabrzu

See more