Sesja ślubna w Tatrach

Sesja ślubna w Tatrach

Sesja poślubna

Sesja poślubna może mieć miejsce w dniu ślubu i zawsze dbamy o to, aby ją wykonać. Czas wbrew pozorom nie jest żadnym problemem. Taka sesja nie trwa długo, można podzielić ją na dwie lub trzy sekwencje, przez co chwilowa nieobecność młodej pary jest praktycznie niezauważalna, a zrobione zdjęcia są bezcenną pamiątką. Więcej o sesji w dniu ślubu piszę tutaj i myślę, że warto zajrzeć. Są też jednak pary, które chciałyby jeszcze dodatkową sesję, w dniu innym niż ślub, bo bardzo im zależy na konkretnym miejscu, okolicznościach, albo po prostu dziewczyny dążą do tego, by mieć jeszcze jedną okazję do założenia sukni ślubnej (co mnie kompletnie nie dziwi). Czy na taką sesję trzeba mieć pomysł? Wybrane wcześniej miejsce? Jak to się wszystko odbywa? A może niech to będzie sesja ślubna w Tatrach 🙂

Gdzie wykonać sesję ślubną?

Niewiele jest par, które mają na to wszystko określony pomysł. Większość jednak zdaje się na nasze sugestie, co bardzo lubimy i doceniamy dawaną nam wolność. Niemniej jednak ważne jest, by sesja była w jakiś sposób spójna z zainteresowaniami pary. Z ich estetyką, dynamiką ich relacji, sposobem bycia i tak dalej. Ten wpis jest o dwójce pasjonatów gór, którzy zdecydowali się na sesję ślubną w Tatrach, a dokładniej na Kasprowym Wierchu. Powiecie może, że to żaden wyczyn, bo przecież na Kasprowy można wjechać kolejką. Można. Ale wtedy po pierwsze nie było można, bo kolejka była w remoncie, a po drugie w ogóle nie było takiej potrzeby.

Sesja ślubna w Tatrach, czyli wschód słońca na Kasprowym Wierchu

Każde z nas chciało tam po prostu wejść i zrobić sobie te 1000 m przewyższenia dla lepszego samopoczucia i „odbębnionego” treningu :). Suknia ślubna przytroczona do plecaka, garnitur również. Na naszych plecach też sporo sprzętu, a do tego oczywiście termosy, ciepłe ubrania, jedzenie. Bo to jednak nie zwykła krótka sesja, tylko regularna wyprawa w październikowe Tatry :). Ale oczywiście trening z obciążeniem jest przecież jeszcze lepszy, niż bez obciążenia :). Szliśmy z czołówkami przed wschodem słońca głównie dlatego, by uniknąć turystów na szczycie. Turystów nie było, wschodu w zasadzie też nie, bo zasłoniła go Świnica. No cóż :). Ale doświadczenie i tak bezcenne. Drobną przeszkodą był halny, ale kto nie kocha rozwianych włosów na zdjęciach :).

Sesja nad Czarnym Stawem Gąsienicowym

Widok z Kasprowego Wierchu jest spektakularny i miejsce to ma ogromny potencjał. Ale jeśli ktoś nie boi się pieszych wycieczek, można zejść do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Sesja zyskuje na różnorodności, a zegarki sportowe cieszą się z przebytego dystansu. Dodatkowo może zdarzyć się coś niecodziennego, jak trąby powietrzne na stawie, które w promieniach słońca zamieniały się w kryształowe bryzy. Niby halny trochę nam wszystkim przeszkadzał, z drugiej strony przyczynił się do powstania na koniec naprawdę efektownych zdjęć. Zresztą – zobaczcie sami!

 

Komentarze

  1. Dawid Zieliński Fotograf Ślubny napisał/a

    Światło, wiatr i kapitalne kadry. Działa tu wszystko!

  2. Łukasz Haruń napisał/a

    Lubię Tatry, ładne światło, wiatr we włosach i dobre kadry. Czyli wszystko w tej sesji : )

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

We also recommend

Ekskluzywne wesele w pałacu

See more

Najpiękniejsze miejsce na wesele we Wrocławiu

See more