Wesele w Pałacu Goetz to fotograficzne spełnienie marzeń :). Pałac Goetz to chyba jedno z najpiękniejszych miejsc na wesele na mapie Małopolski, dlatego uwielbiamy tam fotografować. I w ogóle – przebywać. Miejsce to ma jednak za sobą kawał historii, w tym ciężką próbę związaną z nacjonalizacją w 1944 roku. Pałac przeszedł na własność Skarbu Państwa, a jego świetność powoli gasła. Od tego momentu stał się szkołą, najpierw liceum ogólnokształcącym, potem ekonomicznym. A ponieważ jestem z Brzeskiem od lat związana – pamiętam okres ostatnich lat liceum ekonomicznego w pałacu. A następnie lata jego powolnego niszczenia i ruiny. Całe szczęście jednak temu pięknemu miejscu przywrócono jego dawny blask. Odtworzono z dbałością o barokowy i rokokowy styl, dlatego właśnie zachowało swoją duszę.
Wielki dzień Ali i Jacka był tak pomyślany, aby wszystko działo się w jednym miejscu. Chodziło o to, by było to slow wedding. Nie było więc szalonego pędu, aby zdążyć do wizażystek i fryzjerów. Wręcz przeciwnie – to oni zostali zaproszeni do pałacu. Dzięki temu nie było zamieszania, a wszystkie panie mogły się w spokoju napić szampana. Tymczasem w pałacowym parku trwały już przygotowania, gdyż do ceremonia ślubna odbywała się w plenerze. Goście powoli przybywali na miejsce. Każdy element tego dnia był zgodny z wizją młodej pary, dlatego wszystko idealnie do siebie pasowało. Użyłam sformułowania 'slow wedding’, bo faktycznie wszystko było w tym nurcie. Niespiesznie. Z dbałością o każdy detal. Niemniej jednak samo wesele wcale nie było slow. I przede wszystkim było to wesele wcale niemałe, o nie! Zdecydowanie dwóch fotografów miało co robić i to przez cały czas.
Przygotowania do ślubu odbywały się w pałacowych komnatach. Dość ciemne wnętrza, skąpe, ale pięknie modelujące światło zastane – dało klimat jak z obrazów Caravaggia. Ostry światłocień – prawdziwie barokowy styl, więc nawet zdjęcia są jak obrazy. Do tego niezwykłe detale. Na każdy moment dnia inne. Były dwie suknie ślubne, a jedna z nich, wyszywana kryształami, powstawała 360 godzin (to dopiero „slow wedding” DRESS, nie?) i ważyła kilkanaście kilogramów. Ale warto było ponieść ten ciężar, dlatego że wszystkim odebrało mowę. Dosłownie. Było sporo par butów, bo tego przecież nigdy za wiele. Więc było tam „coś nowego”.
– A „coś starego” i „coś niebieskiego”? – myśli gorączkowo panna młoda – Alicja. – Stara to jestem ja – szybko dopowiada – no i mój mąż. [Najbardziej w ludziach kocham ich dystans do siebie! :D]
– Nie, nie, stara to jestem raczej ja – mówię do Ali – i masz mnie przy sobie. A niebieskie masz oczy, więc wszystkie warunki spełnione.
– Idealnie! – odpowiedziała Alicja ;).
Przysięgam, nawet milion stopni Celsjusza, bo taka była wówczas odczuwalna temperatura, nie przeszkodziło nikomu pięknie przeżyć tę ceremonię. Do tego te cokolwiek ciężkie warunki pogodowe dały nam jakże piękny leitmotiv – czyli białe parasolki i wachlarze, w które wyposażeni zostali goście. Po pięknej ceremonii zaczęło się to, na co wszyscy czekali – czyli prawdziwie ogniste wesele.
Wiem, że na blogach fotografii ślubnej pisze się raczej o zdjęciach ślubnych. O reportażu ślubnym i wszystkich elementach składowych. No i może jeszcze o venue. Co też oczywiście uczyniłam. Ale Pałac Goetz to nie tylko zjawiskowe miejsce. To są przede wszystkim genialni ludzie, którzy to miejsce stworzyli. Ich kuchnia to orgia zmysłów, z kolei każde danie to dzieło sztuki. Swoich gości traktują z najwyższym szacunkiem. Również nas – fotografów, a także muzyków, animatorki zabaw – i wiele osób będących tam po prostu w pracy. Nigdy nie zapomnę rozmowy przy stole, kiedy wszyscy się przedstawialiśmy: Cześć! Jesteśmy Iza i Zygmunt – fotografowie. Hej, jestem Kasia, animatorka. Cześć, Piotrek, wokalista. Cześć, Krzysiek, nagłośnienie trawnika :D. No więc – towarzystwo doborowe. Z dystansem i poczuciem humoru.
Zdecydowanie. Naprawdę. Niesamowity pierwszy taniec, który podziwialiśmy z wielu perspektyw. Jako duet mamy dwa razy więcej możliwości. Ale też trochę jesteśmy Batmanami i po prostu szybko się przemieszczamy :). Potem atrakcji było sporo: pokaz sztucznych ogni, tort podany na zewnątrz, zespół góralski, który nie tylko grał, ale też przygotował znakomite show i zabawy dla gości. Krótko mówiąc – niesamowity był to dzień. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i macie jeszcze siłę pooglądać zdjęcia! 🙂
Nie macie dość klimatów pałacowych i zamkowych?
Zapraszamy na Zamek Kliczków, Zamek Korzkiew, do Pałacu w Paszkówce, do Dworu Sieraków i Dworu Radzin :).
A może wolicie klimaty industrialne? Zatem „Impresja” w Zabrzu jest dla Was 🙂
Wspaniała ceremonia i mega zdjęcia 🙂 Bardzo fajnie się oglądało <3
Piękna historia, świetne kadry – ciężko się oderwać.
Znakomite kadry!Top of the top!
Fajnie, bardzo fajnie
Przepiękny ślub, przepiękne miejsce! Zdjęcia z ogromną klasą!
Każde zdjęcie tworzy historie. Naprawdę świetny i inspirujący reportaż.
Piękne miejsce i jak zawsze u Was – wspaniały reportaż!
Super reportaż i wspaniała edycja. Bravo!
Poprostu Wow! Chyba najlepszy reportaż z Pałacu Goetz jaki widzieliśmy!
No miodzik jak zwykle (:
Oj wysoko postawiona poprzeczka! Pięknie wyselekcjonowany reportaż. Cudne wieloplanowy ! Inspiracja na 2020
Bomba, petarda i brak dalszych słów. Doskonały materiał!
Megaśne <3 cudnie oddany klimat miejsca! oglądam już 3 raz 😀
Gratulacje!!! Powalający reportaż! Wszystko idealnie – światło, kontrast, barwy…
Piękne obrazy, cudowne stylizacje a kreacje panny młodej zapierają dech w piersiach 🙂
Wedding of Dreams… I can’t get enough of this amazing gallery!
Ależ to jest dobre!
Fantastyczna galeria! Oglądam już piąty raz! 🙂 Wspaniały sposób ujęcia atmosfery. Miłość, szczęście, emocje widoczne są na każdym zdjęciu. Jestem pod wielkim wrażeniem. To musiał być wyjątkowy dzień. Każdy szczegół idealnie dopracowany, zdecydowanie wesele roku! Przepiękna para młoda 🙂 Gratuluję!
Goetz zawsze piękny. W Waszym wykonaniu jakby piękniejszy 🙂
Elegancja, klasa, styl, a przy tym ognista energia i magia… Ta galeria to prawdziwa perła!
Super reportaż!
przepiękny materiał. Rewelacyjnie się ogląda